„Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata”.
Ludwig Wittgenstein
W dniu 10 marca 2026 roku w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego z inicjatywy Pana Waldemara Kilara odbył się VII Szkolny Konkurs Ortograficzny. Wydarzenie było okazją do sprawdzenia umiejętności językowych uczniów, a także do wspólnego promowania dbałości o poprawną polszczyznę. Celem konkursu było przede wszystkim rozwijanie wrażliwości językowej uczniów, doskonalenie umiejętności poprawnego pisania oraz utrwalanie zasad ortograficznych. W szczególności organizatorowi zależało na przypomnieniu i utrwaleniu nowych zasad ortograficznych, które zostały wprowadzone przez Radę Języka Polskiego i obowiązują od 1 stycznia 2026 roku. Szczegółowy wykaz zmian dostępny jest TUTAJ.
Konkurs miał również zachęcić uczniów do świadomego i odpowiedzialnego posługiwania się językiem polskim w codziennej komunikacji.
Uczniowie zmagali się z arcytrudnym dyktandem autorstwa Pana Waldemara Kilara. Po wnikliwej ocenie prac wyłoniono laureatów konkursu. Oto lista nagrodzonych uczniów:
|
Imię i nazwisko uczestnika |
Tytuł |
Lokata |
|
Martyna Smerecka |
Mistrz Polskiej Ortografii |
1. miejsce |
|
Urszula Niemczyk |
I Wicemistrz Polskiej Ortografii |
2. miejsce |
|
Jagoda Sabat |
II Wicemistrz Polskiej Ortografii |
3. miejsce |
Laureatki konkursu otrzymały ufundowane przez Radę Rodziców nagrody książkowe z rąk Pana dyrektora Piotra Ciska. W swoim przemówieniu okolicznościowym zwrócił on uwagę na znaczenie posługiwania się poprawną polszczyzną. Podkreślił, że język jest ważnym elementem naszej kultury i tożsamości narodowej, dlatego warto o niego dbać każdego dnia. Zaznaczył również, że poprawne mówienie i pisanie świadczy o kulturze osobistej, staranności oraz szacunku do rozmówcy i odbiorcy tekstu. Dyrektor podkreślił, że umiejętność właściwego posługiwania się językiem polskim jest niezwykle cenna zarówno w życiu szkolnym, jak i w przyszłym życiu zawodowym. Na zakończenie zachęcił uczniów do rozwijania swoich kompetencji językowych i pielęgnowania piękna ojczystej mowy.
Serdecznie gratulujemy zwyciężczyniom oraz wszystkim uczestnikom konkursu i zachęcamy do dalszego rozwijania swoich umiejętności językowych.
Oto tekst dyktanda prezentowany w całości:
Półserio, półżartem o pewnym Posadzaninie i czerwonym Fordzie
Pewnego nienajlepszego poniedziałkowego poranka siódmoklasista Kacper, znany wśród kolegów jako prawdziwy Posadzanin z Posady Górnej, obudził się trochę zaspany. Półspał, półczuwał, gdy jego mama zawołała z kuchni, że jeśli natychmiast nie wstanie, to spóźni się na lekcje, a edukację pobierał w słynącej z wysokiego poziomu nauczania Szkole Podstawowej im. Anny z Działyńskich Potockiej w Posadzie Górnej. Kacper zastanawiał się, czy by nie zostać w domu, ale przypomniał sobie, że dziś ma się odbyć VII Szkolny Konkurs Ortograficzny „Mistrz Mowy Polskiej”.
Chłopak wybiegł z domu tak szybko, że niemal wpadł na czerwonego Forda, którego pod oknem zaparkował sąsiad. Kacper mruknął coś pod nosem i pobiegł dalej, bo tuż-tuż czekał na niego kolega Michał, który – trzask-prask – zatrzasnął plecak i oznajmił, że jest absolutnie nieprzygotowany do dyktanda.
– Spokojnie – powiedział Kacper – przecież to tylko dyktando. Co najwyżej napiszesz coś nibyartystycznie albo quasipoważnie.
W szkole atmosfera była bardzo poważna. Pan od języka polskiego opowiadał o nowych zasadach ortografii i wspominał o takich rzeczach jak dramat szekspirowski, koncert chopinowski czy filozofia sokratejska. Kacper słuchał półżartem, półserio, bo myślał raczej o tym, czy jego superpomysł na wypracowanie spodoba się nauczycielowi.
Gdy wreszcie zaczęło się dyktando, chłopak pisał bardzo starannie. Starał się nie popełnić żadnego błędu, nawet w takich dziwnych słowach jak ekożywność, miniwieża czy super-Europejczyk. W pewnym momencie jednak tak się zamyślił, że napisał „tuż, tuż”, a potem „tuż tuż” i już sam nie wiedział, która wersja jest poprawna.
Po lekcjach Kacper wracał do domu z kolegami. Rozmawiali o wszystkim: o szkole, o planach na wakacje i o tym, kto w klasie jest największym makaroniarzem, gdy chodzi o jedzenie spaghetti w szkolnej stołówce.
– Bij-zabij, ale ja już więcej dyktand nie chcę – jęknął Michał.
Kacper tylko się roześmiał. Wiedział, że choć czasem ortografia wydaje się nieżyciowa i nienajłatwiejsza, to dzięki niej można opowiadać naprawdę zabawne historie. A ta o pewnym Posadzaninie dopiero się zaczynała.

