• Nasza szkoła

    Już od ponad stu lat istnienia szkoły pedagogom i uczniom towarzyszy myśl Owidiusza: „Gutta cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo” („Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem”). Jedynie ciężka praca jest receptą na sukces.

  • Wyjątkowe wycieczki

    Zwiedzamy nie tylko najbliższy nam Beskid Niski, ale również bywamy w Bieszczadach, Pieninach i Tatrach. Podziwiamy architekturę Krakowa, Wrocławia, Warszawy… Kształtujemy swe gusta estetyczne, słuchając koncertów w filharmonii, oglądając spektakle w teatrze i projekcje filmowe w kinie.

  • Chór Kantata

    Od 2005 roku działa chór Kantata, który swoimi występami uświetnia uroczystości szkolne i środowiskowe, wzbudzając podziw i aplauz widowni. Przynosi niewątpliwie chlubę naszej szkole.

  • Odkrywamy talenty

    W każdym uczniu, już od najmłodszych lat, odkrywamy i pielęgnujemy uzdolnienia artystyczne, matematyczne, sportowe i inne. Świadectwem naszej pracy są liczne sukcesy w konkursach, olimpiadach, festiwalach i zawodach sportowych.

  • Sukcesy sportowe

    Jesteśmy w czołówce najbardziej usportowionych szkół województwa podkarpackiego. Osiągamy znaczące sukcesy w różnych dyscyplinach: piłce ręcznej, koszykówce, biegach przełajowych…

  • Wysoki poziom nauczania

    Rzetelna i systematyczna praca pedagogów gwarantuje harmonijny i wszechstronny rozwój uczniów oraz otwiera im drzwi do najlepszych szkół ponadpodstawowych w regionie.

Na tropie ginących zawodów

Czy uwierzycie, że na szkolną wycieczkę można pojechać do … szkoły? Mało tego - podczas tej wycieczki dobrowolnie wziąć udział w lekcjach? Wydaje się nie do pomyślenia, a jednak…
W dniu 29.września uczniowie klas 7a, 7b i 6a pod opieką Pań Edyty Krukar, Iwony Kuci, Urszuli Chmiel i Joanny Boczar wyruszyli na długo wyczekiwaną wycieczkę autokarową w Bieszczady. Punktem docelowym były Uherce Mineralne. Tam w odremontowanym budynku dawnej szkoły z początku XX w. znajduje się Bieszczadzka Szkoła Rzemiosła. Wizyta w niej to niemal podróż w czasie. Najpierw hologramowe postaci dziewczynki i jej dziadka opowiedziały nam o dawnej szkole, ginących zawodach i Bieszczadach z czasów, kiedy na tych terenach żyli w zgodzie katolicy, grekokatolicy i żydzi. Później uczestniczyliśmy w zajęciach warsztatowych. Już wiemy jak ulepić miseczkę z gliny i upiec proziaki (takie własnoręcznie zrobione smakują nawet lepiej niż te babcine!) Dowiedzieliśmy się czym zajmował się zdun i druciarz, a także co to jest kałamarz, stalówka i obsadka. Zmierzyliśmy się ze sztuką pięknego pisania, czyli kaligrafią. A do tego zdobyliśmy mnóstwo nowych informacji o naszym regionie i życiu w dawnej wsi. Co więcej, niektórzy z nas doświadczyli kary stosowanej w szkole przed laty, czyli ... klęczenia na grochu z rękami do góry.
Po zajęciach lekcyjnych czas na relaks na świeżym powietrzu, ruszyliśmy więc drezynami rowerowymi do Olszanicy. Okazało się, że jazda na rowerze w kolumnie, po torach kolejowych z balastem w postaci kilku kolegów na ławeczce nie jest taka łatwa. Co chwilę dochodziło do stłuczek, co wywoływało salwy śmiechu zarówno u tych najechanych, jak i u „najeźdźców”.
Nasze nadwątlone jazdą drezynami siły podreperowaliśmy smacznym obiadem w Ośrodku Caritas w Myczkowcach. Po krótkim odpoczynku w Ogrodzie Biblijnym, wybraliśmy się do Parku Miniatur, gdzie mogliśmy obejrzeć najciekawsze i najpiękniejsze obiekty sakralne naszego regionu, a także miejscowości przygranicznych Słowacji i Ukrainy. Kolejną atrakcją była wizyta w Mini Zoo, w którym koniecznie chciały się z nami zaprzyjaźnić kozy, kucyki, kury, pawie i bażanty. Na wszelki wypadek, bojąc się oplucia, szerokim łukiem omijaliśmy lamy, które całkowicie nas ignorowały. Na koniec pospacerowaliśmy jeszcze po zaporze w Myczkowcach zachwycając się lasami w jesiennej szacie, zakupiliśmy pamiątki i udaliśmy się w drogę powrotną.